Jesteś tutaj: Start Dla ciekawych Nie daj się w sieci Książki Dziedzictwo kulturowe w cyfrowej rzeczywistości

Gdy jesteś twórcą...

Dziedzictwo kulturowe w cyfrowej rzeczywistości

Instytucje kulturalne, między innymi biblioteki oraz muzea, których głównym zadaniem jest przechowywanie i udostępnianie dóbr kultury i sztuki, coraz częściej wykorzystują możliwości, jakie daje cyfrowy świat. Skanowanie i publiczne udostępnianie w sieci utworów tekstowych i graficznych, między innymi książek, map, dzieł sztuki, jest kwestią szeroko omawianą przez różne gremia, wymaga dalszych analiz, konsultacji oraz wypracowania wspólnego stanowiska.

Zatem dość zaskakujące jest to, że na stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego informacja na temat konsultacji w sprawie digitalizacji i udostępniania w Internecie dorobku kulturowego oraz ochrony tych zasobów umieszczona została w zakładce „Finanse”. Ministerstwo zaprasza do wyrażenia opinii na temat projektu Konkluzji Rady Unii Europejskiej, będącego odpowiedzią na zalecenia Komisji Europejskiej z 27 października 2011 roku.

Jedną z propozycji Komisji Europejskiej jest stworzenie systemu opierającego się na partnerstwie publiczno-prywatnym w celu wykorzystywania przez firmy utworów w wersji cyfrowej na korzystnych dla nich warunkach. Stworzyłoby to formę rekompensaty dla przedsiębiorców, którzy zainwestowali środki w proces digitalizacji. W Aneksie do projektu Konkluzji przedstawiono terminarz, który dotyczy poszczególnych procesów cyfryzacji. Chodzi między innymi o określenie liczby utworów, jakie mają zostać zdigitalizowane, i zapewnienie odpowiednich środków finansowych na ten cel (rok 2012), zachęcanie do tworzenia partnerstwa publiczno-prywatnego (rok 2013) oraz dokonanie ewentualnych zmian przepisów prawa, które ułatwią przechowywanie i ochronę zasobów w formie cyfrowej (rok 2014). Oprócz tego, wedle zaleceń, do roku 2015 wszystkie dzieła należące do domeny publicznej powinny zostać udostępnione za pośrednictwem Europejskiej Biblioteki Cyfrowej.

Kwestionariusz zawiera jedenaście pytań, między innymi o zakres udostępniania treści do ponownego, nieodpłatnego wykorzystania, o to czy podmioty trzecie mogłyby wykorzystywać udostępnione nieodpłatnie dane do celów komercyjnych, o sposoby katalogowania dzieł do digitalizacji i ich kolejność, wreszcie kryteria, na podstawie których należałoby dokonać selekcji, i to, czy centralnym punktem dostępu dla europejskiego dziedzictwa kulturowego powinna zostać Europeana czy może inne, alternatywne miejsce.

⚫⚫⚫ Projekt Gutenberg

Wielokrotnie wspominano już o przedsięwzięciach tworzenia globalnych baz danych podejmowanych przez Google w postaci Google Library Project (Projekt Biblioteczny Google), znanego obecnie jako Google Książki, czy Komisję Europejską albo inicjatyw, takich jak projekt Gutenberg. Ten ostatni to pomysł amerykańskiego autora Michaela Harta, który powstał już w latach 70. XX wieku i polegał na opublikowaniu w sieci elektronicznych wersji książek, wydanych wcześniej w wersji papierowej. Pomysłodawca nazwał projekt imieniem XV-wiecznego drukarza, wynalazcy pierwszej przemysłowej metody
druku. Teksty umieszczone w Internecie w ramach projektu nie są chronione prawami autorskimi, gdyż prawa te wcześniej wygasły. Niewielki procent tekstów objętych prawem autorskim został umieszczony w zasobach Gutenberga po uzyskaniu zgody właścicieli tych praw. Bazy projektu znajdują się na terenie Stanów Zjednoczonych, zatem decyzja o tym, czy dany tekst może być umieszczony w jego zasobach, dyktowana jest amerykańskim prawem autorskim.

⚫⚫⚫ Google Książki

Kolejne przedsięwzięcie to serwis korporacji Google, znany obecnie jako Google Książki, który z założenia jest wyszukiwarką całych, zeskanowanych i umieszczonych w sieci tekstów książek. Projekt został zaprezentowany szerokiej publiczności podczas Targów Książki we Frankfurcie w październiku 2004 roku. W 2010 roku baza Google zawierała około 130 mln tekstów, w planach jest zeskanowanie wszystkich książek, jakie zostały wydane na świecie. Dostęp do serwisu mają wyłącznie zalogowani użytkownicy. Utwory znajdujące się w domenie publicznej widoczne są w całości i można je
kopiować bez ograniczeń. Dla tekstów „in-print” Google wyznacza ilość stron poprzez ograniczenie dostępu i różnego
rodzaju zabezpieczenia, w dużej mierze oparte na śledzeniu użytkownika za pomocą plików cookies. W przypadku książek objętych prawem autorskim czy też tych, których autor nie został zidentyfikowany, koncern udostępnia dwie lub trzy linijki tekstu, za pomocą których można wyszukać cały utwór. Większość zeskanowanych przez Google książek jest niedostępna w obrocie handlowym i nie należy do kategorii „in-print”. W przypadku pozostałych serwis zamieszcza dodatkowo linki kierujące do wydawców lub sklepów oferujących dane tytuły.

Inicjatywa amerykańska, popierana ze względu na umożliwienie bezprecedensowego dostępu do jednego z największych zasobów ludzkiej wiedzy, jak określa inicjatywę Kevin Bergquist z Uniwersytetu w Michigan, oraz promowanie demokratycznego charakteru tej wiedzy (Malte Herwig w Google’s Total Library), jest jednocześnie ostro krytykowana, ponieważ daje pole do nadużyć w kwestii prawa autorskiego. Stowarzyszenie Pisarzy Amerykańskich i Gildia Autorów Stanów Zjednoczonych określiły działania korporacji jako „masowe naruszenie prawa autorskiego”.

Mimo, iż Google odpiera ataki organizacji zrzeszających autorów i wydawców, zamieszczając pełne teksty tylko dla utworów znajdujących się w domenie publicznej i krótkie fragmenty na potrzeby wyszukiwania pozostałych utworów objętych prawem autorskim, oraz twierdzi, że działa na zasadzie dozwolonego użytku, a jego baza stanowi odpowiednik papierowego katalogu
w erze cyfrowej, w którym każde słowo jest zaindeksowane, wydawcy podtrzymują swój sprzeciw dla kopiowania i zachowywania w całości lub fragmentach tekstów objętych ochroną prawną.

Korporacja, chcąc utrzymać istnienie stworzonego przez siebie projektu, proponowała zawarcie ugody z wydawcami polegającej na tym, że mieli oni otrzymywać 63 proc. dochodów z tytułu wykorzystywania ich książek, natomiast koncern był zobowiązany do wydania 125 mln dolarów na rejestr praw autorskich. Google mógłby również sprzedawać abonament na dostęp do całego zbioru uczelniom oraz innym instytucjom publicznym, a dostęp do książek miałaby każda biblioteka publiczna
w USA. Tymczasem wydawcy i autorzy, którzy nie wyrazili zgody, by ich zeskanowane książki były udostępniane w sieci, musieliby zrezygnować z korzyści płynących z ugody. W efekcie kilkuletniego sporu, w ubiegłym roku amerykański sąd nie zatwierdził porozumienia, argumentując swoją decyzję tym, że daje ona firmie Google Inc. przewagę konkurencyjną, która przekracza dopuszczalne normy i pozwala na bezprawne wykorzystanie objętych ochroną prawnoautorską zeskanowanych
książek.

⚫⚫⚫ Europeana

Najmłodszym projektem digitalizacyjnym jest budowa portalu internetowego Europeana – Europejskiej Biblioteki
Cyfrowej, która jest jednocześnie biblioteką, mediateką, archiwum i muzeum. Termin Europeana (łac. europejskie),
nawiązuje do tradycyjnej nomenklatury bibliotek starożytnych i europejskich, w tym np. do Aleksandriny, ale także wskazuje na różnorodność i globalny charakter udostępnianych przez nią zasobów. Przez stronę internetową www.europeana.eu możliwy jest szeroki dostęp do książek, nagrań, fotografii, dokumentów archiwalnych, map, filmów i obrazów z bibliotek narodowych oraz instytucji kulturalnych z 27 państw członkowskich Unii Europejskiej.

Punktem wyjścia dla Europeany było doświadczenie zdobyte podczas tworzenia francuskiej cyfrowej biblioteki Gallica, zainicjowanej przez Francuską Bibliotekę Narodową, jedną z największych publicznych bibliotek na świecie, a także
zasoby Europejskiej Biblioteki (The European Library – TEL), udostępniającej zbiory bibliotek narodowych 48 państw.

Prototyp serwisu został zaprezentowany w 2008 roku, udostępniając 2 mln zdigitalizowanych obiektów w postaci książek, map, periodyków, zdjęć oraz nagrań audiowizualnych. Niecałe dwa lata później kolekcja miała już 15 milionów obiektów zapisanych w formie cyfrowej, znacznie przekraczając tym samym oczekiwania jej twórców, których zamiarem było umieszczenie w bazach 10 milionów obiektów do 2010 roku. Wyjątkowością przedsięwzięcia jest to, że za pośrednictwem komputera można z łatwością dotrzeć do kopii cyfrowych rzadkich starodruków i rękopisów, które dotychczas były udostępniane jedynie wąskiej grupie specjalistów w pilnie strzeżonych czytelniach zbiorów o specjalnym charakterze, w szybki sposób trafić do bogatych kolekcji europejskich muzeów, takich jak hiszpańskie Prado, paryski Luwr czy Rijksmuseum z Amsterdamu, czy prześledzić dzieje współczesnej historii dzięki materiałom udostępnionym przez Francuski Narodowy Instytut Sztuk Audiowizualnych (INA), który dostarczył 80 tys. zapisów programów z XX wieku.

Jak twierdzi Horst Forster, przedstawiciel Komisji Europejskiej z departamentu Społeczeństwa Informacyjnego, jest to unikalne narzędzie dające możliwość obserwacji, w jaki sposób idee przenikały pomiędzy krajami, jak rozwijały się nurty myśli
politycznej i społecznej oraz w jaki sposób ruchy artystyczne wpływały na cały kontynent. Co więcej, Europeana kładzie nacisk na interaktywną i kreatywną wymianę informacji pomiędzy bibliotekarzami, kuratorami sztuki, archiwistami, przedstawicielami przemysłu twórczego i pozostałymi osobami, którym bliskie jest dziedzictwo kulturowe w Europie i na całym
świecie. To największy, najbardziej ambitny projekt, jaki kiedykolwiek był prowadzony na skalę europejską, angażujący równocześnie liczne instytucje z kręgu kultury i sztuki. Szacuje się, że obecnie aż 1500 instytucji z terenu Unii Europejskiej bierze udział w tworzeniu bazy Europejskiej Biblioteki Cyfrowej Europeana aspiruje do bycia łącznikiem dla przemysłu twórczego, ale także inspiracją dla twórczości.

Podstawowymi założeniami w chwili obecnej jest orientacja na zawartość w formie cyfrowej, otwarte dane, kreatywność i nastawienie na nowe rozwiązania technologiczne oraz zwrócenie się także w kierunku indywidualnego użytkownika, poprzez
rozpoczęcie z nim dialogu za pomocą komunikatorów Twitter, Flickr, Facebook, serwisu Wikipedia, blogów czy YouTube. Po zarejestrowaniu się na portalu można wyszukiwać obiekty, tworzyć historię wyszukiwania, komentować i tagować, czyli uczestniczyć w przedsięwzięciu o niespotykanej dotychczas skali i zostać aktywnym członkiem społeczności Europeany.

Europejska Biblioteka Cyfrowa jest zarządzana przez Fundację Europeana działającą przy Holenderskiej Bibliotece Narodowej (Koninklijke Bibliotheek), która zapewnia obsługę prawną przedsięwzięcia, fundusze na dalszą działalność i gwarantuje ciągłość projektu.

Niezbędnym rozwiązaniem prawnym, dzięki któremu legalnie można zamieszczać i udostępniać w sieci dane, jest wprowadzenie pojęcia otwartego dostępu (Open Access), a także szeregu licencji prawnych, w tym licencji Creative Commons czy General Public License. Zastępują one tradycyjny model „Wszystkie prawa zastrzeżone” zasadą „Pewne prawa zastrzeżone”. Licencje te działają w poszanowaniu zasad prawa autorskiego oraz oferują zróżnicowany repertuar warunków licencyjnych, czyli swobód i ograniczeń. Autor, bądź posiadacz praw sam decyduje, na jakich warunkach chce udostępniać swoją twórczość. Wszystkie licencje posiadają elementy wspólne i funkcjonują na zasadzie złożenia dwóch lub trzech komponentów. Twórca, korzystając z takiego rozwiązania, zawsze zachowuje prawa do swoich utworów i sam określa ograniczenia użytku dla nich, umożliwiając jednocześnie kopiowanie i rozpowszechnianie swojej twórczości innym. Wykorzystanie udostępnionych treści może zostać ograniczone do warunków niekomercyjnych lub też tylko do tworzenia utworów zależnych, a licencjobiorca musi dochować warunków zawartych w umowie, ponieważ w przypadku złamania porozumienia licencja wygasa automatycznie. Jest on również zobowiązany do informowania o autorze i jego prawach na każdej kopii utworu i nie może wykorzystywać środków ograniczających dostęp do niego.

Licencje Creative Commons składają się z trzech warstw, to znaczy z dokumentu prawnego, jego opracowania w uproszczonej formie, pozwalającego na zrozumienie licencji osobom bez przygotowania prawniczego oraz modułu czytelnego dla komputerów i innych urządzeń odtwarzających. Treści opatrzone licencjami są kompatybilne i możliwe do odnalezienia w wyszukiwarkach Yahoo, Google, na portalu zdjęciowym Flickr i muzycznym Jamendo, a także w serwisach medialnych Wikimedia Commons czy Blip.tv. Powyższe cechy zapewniają jasny i czytelny przekaz dla twórców, odbiorców i sprawne
funkcjonowanie w nieustannie zmieniającej się rzeczywistości wirtualnej. Mechanizm tego typu licencjonowania wspiera również nieograniczony dostęp do światowego dziedzictwa artystycznego i kulturowego, a także promuje użytkowanie treści w poszanowaniu ochrony autorskoprawnej.

Sama koncepcja domeny publicznej została nakreślona przez Paula Otleta, belgijskiego naukowca, twórcę informacji naukowej, i powstała już w XVIII wieku. Jego ideą było utworzenie systemu gromadzenia wiedzy i udostępniania jej jak największej liczbie osób. Chociaż żył i pracował w erze przed zaistnieniem sieci komputerowych, wyprzedził wiele późniejszych teorii oraz przyczynił się do rozwoju pomysłów, które doprowadziły do powstania sieci www. Jedną z jego wizji była wiedza zatomizowana w postaci precyzyjnie sklasyfikowanych pojęć, powiązanych ze sobą za pomocą hiperłączy. Obszerne i uniwersalne bazy danych, wypełnione zdigitalizowanymi obiektami stanowiącymi dziedzictwo kulturowe współczesnej cywilizacji, zdają się być realizacją teorii XVIII-wiecznego myśliciela. Dzięki zniesieniu barier językowych, terytorialnych, kulturowych czy biurokratycznych dostęp do wiedzy staje się nieograniczony i pozytywnie wpływa na współczesne możliwości
edukacyjne. Dzisiejsze instytucje kulturalne, które do niedawna stanowiły niezdobyte twierdze, do których odbiorca musiał pielgrzymować z uniżeniem, zmieniają się w miejsca otwarte, inspirujące, nastawione na dialog z indywidualnym odbiorcą, już nie tylko bezpośredni, ale także za pomocą zaawansowanych rozwiązań technicznych.

Parafrazując Otleta: dziś każdy, z zacisza swojego fotela, ma mieć możliwość kontemplowania kultury.

Agnieszka Włudyka-Szeliga, Natalia Kosiniak, "Biblioteka Analiz" 20 marca, 6/2012

Źródło: Biblioteka Analiz
Tytuł, śródtytuły, redakcja tekstu: Kreatywnapolska.pl
Przedruk za zgodą: Biblioteki Analiz

KIERUNKI I FORMY TRANSFORMACJI CZYTELNICTWA


CBOS-01CBOS-02

 

Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych Stowarzyszenie Filmowców Polskich Polska Izba Książki Legalna Kultura Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska

Jesteś tutaj: Start Dla ciekawych Nie daj się w sieci Książki Dziedzictwo kulturowe w cyfrowej rzeczywistości