Jesteś tutaj: Start Dla ciekawych Nie daj się w sieci Muzyka Problemy i wyzwania polskiej muzyki poważnej w Internecie

Gdy jesteś twórcą...

Problemy i wyzwania polskiej muzyki poważnej w Internecie

Andrzej Puczyński ze Związku Producentów Audio Video (ZPAV) opowiada o najważniejszych wyzwaniach, przed którą stoi polska branża muzyczna. Porusza problematykę muzyki klasycznej w sieci, skutecznej dystrybucji cyfrowej, metodach promocji i kierunkach rozwoju rynku. Wypowiedź jest zapisem konferencji "Rozsupłać sieć - jak promować, dystrybuować i udostępniać muzykę w środowisku cyfrowym – przyszłość i teraźniejszość".

 

Andrzej Puczyński (Związek Producentów Audio Video):
"Problemy i wyzwania polskiej muzyki poważnej w Internecie" to dosyć wdzięczny temat: jeśli chodzi o problemy, to mamy same problemy, a jeśli chodzi o wyzwania – to same wyzwania. Nie wiadomo więc, od czego zacząć. Ale skoro pan Michał Merczyński wspomniał, że grałem kiedyś w zespole Exodus w Jarocinie (a był słuchaczem tych – powiedzmy sobie szczerze – dosyć miernych produkcji ) i robi, to co teraz robi, to może warto było grać...

⚫⚫⚫ Muzyka klasyczna w Internecie

W globalnej sieci udanie funkcjonują portale zajmujące się muzyką poważną i sprzedające ją – taki portal prowadzi Naxos (warto spojrzeć na jego doświadczenia, bo patrząc z punktu widzenia takiego wydawcy - jeden tytuł może nie przyniesie dużych nakładów, natomiast w swojej masie – a jest to ogromna biblioteka – taka sprzedaż może przynieść zupełnie dobry rezultat biznesowy). Namawiałbym więc, żeby nasze portale muzyczne zaczęły mocniej zwracać uwagę na muzykę poważną … Proszę pamiętać, że wielu ludzi traktuje muzyczne pliki (w nawet niższej jakości) jako testowe, jako„przeglądarki”. Użytkownicy pobierają takie treśći, aby sprawdzić muzykę, a potem kupić płytę CD. O ile nie wierzę w tego typu rozwiązania w muzyce popowej, czy w ogóle w muzyce rozrywkowej, to w muzyce poważnej to zjawisko istnieje. Sam przyznaję się do tego, że bardzo często „przeglądam” nagrania, a potem dopiero kupuję płytę. W branży klasyki rozwiązanie [opierające się na możliwości wcześniejszego przesłuchania] może się okazać bardzo dobre.

Jakie mamy problemy? W tej chwili największym problemem jest fakt, że poza Muzodajnią, która jest jedyną znaczącą firmą w Polsce z punktu widzenia jakiegokolwiek obrotu treściami muzycznymi, nie ma drugiej takiej firmy, która by z nią konkurowała i dawała jakieś rzeczywiste przychody. Określiłbym to jako stosunek kilkadziesiąt do jednego. Można powiedzieć, że poza tą jedną próbą zastosowania systemu abonenckiego, który jest bardzo dobrze opracowany, bo ceny są dopasowane do możliwości nabywczej, w gruncie rzeczy innych takich nie mamy.

⚫⚫⚫ Jaki jest klucz do skutecznej dystrybucji w sieci?

Na czym polega możliwość rozwinięcia biznesu przez Internet? Potrzebne są dwa elementy ogromna ilość danych i powszechne zjawisko z nich korzystania. Jedna Muzodajnia, która głównie obsługuje klientów Polkomtelu, nie rozwiązuje problemu. Powinniśmy mieć tego typu sklepów - gdzie w sposób łatwy, abonencki, można dostać w zasadzie wszystko, czego potrzebujemy – wiele, bardzo wiele. Bardziej wierzę, że sukces można osiągnąć w zakresie telefonii komórkowej niż w tej chwili w Internecie, bo w Internecie sprawa dystrybucji wymaga pewnej pracy edukacyjnej, pracy w zwalczaniu fałszywych poglądów, które krążą wszędzie i są wykorzystywane przez ludzi propagujących brak ochrony praw autorskich.
W telefonii komórkowej możliwość osiągnięcia sukcesu może nadejść dosyć szybko. Gdyby dało się podwyższyć jakość plików to w telefonii będzie się sprzedawało ogromną ilość muzyki i to – można powiedzieć – jest rozwiązaniem przyszłościowym.
Poza tą formą sprzedaży, którą ma Muzodajnia, bardzo ważne jest to aby serwisy wykorzystywały wszystkie metody dostarczania muzyki do klienta. Czyli jeżeli ktoś chce kupić utwór „track by track” („utwór po utworze”) – jest na to stawka, jeżeli ktoś chce tylko wypożyczyć utwór na jakiś konkretny termin, albo tylko posłuchać  – też powinno być to rozwiązane.
Następną sprawą jest możliwość przeglądania teledysków – z tego co wiem, także ta sfera jest rozwijana. Oczywiście jest to trudniejsza sprawa, bo wymaga większej pojemności plików, ale nawet w „komórkowej jakości” daje ona odbiorcy możliwość ocenienia produktu i ewentualnie później jego zakupienia czy w formie mp3 czy w jakiejś innej.

⚫⚫⚫ Czym jest wolność w sieci?

Wydaje mi się, że sprawa ACTA, która wywołana została błędnym zrozumieniem tego dokumentu w połączeniu z dosyć mocnymi dążeniami wolnościowymi, które ja też posiadam (także chcę mieć wolny Internet, korzystać z wolności wyrażania swojej opinii w sposób absolutnie niekontrolowany), zadecydowała o tym, że dyskusja przerodziła się w walkę z prawami autorskimi, czy z ochroną praw autorskich. A fakt, że nie wiadomo właściwie w jaką stronę to wszystko pójdzie powoduje pewnego rodzaju rozchwianie rynku. Uważam, że bardzo łatwo się mówi wszystkim, że powinna być muzyka tak czy inaczej dostępna. Tylko że wszyscy ci, którzy się wypowiadają, a są spoza świata muzycznego, dysponują nie swoim lecz czyimś produktem, czyjąś własnością. I wielu ludzi niezbyt dobrze rozumie, co do końca znaczy „wolność”. Wolność nasza kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś wolność.

A czym jest prawo własności? W tym wypadku – autor, kompozytor musi mieć pewność, że jego dzieło będzie chronione, bo to jest jego. I tylko on może tym dziełem dysponować.

Jest więc wiele aspektów decydujących o tym, że na rynku jest pewnego rodzaju niepewność i niechęć do inwestowania, dopóki sprawy się nie wyjaśnią. (…)

Nie wydaje mi się, żeby zmiany w prawie autorskim były łatwe do przeprowadzenia. Z toczących się rozmów wynika, że każdy ma inne zdanie, a wszelkiego rodzaju zebrania, które odbywały się do tej pory przypominały Hyde Park (jeśli oglądaliście Państwo spotkanie u premiera czy gdziekolwiek indziej to wyglądały one jak tzw. science fiction). Każdy mówił, co mu leży na wątrobie, a żadnego wniosku nie można było z tego wyciągnąć.

⚫⚫⚫ Przyszłość jest cyfrowa

Niemniej i tak jestem przekonany, że przyszłość dystrybucji muzyki leży w Internecie. Nie twierdzę, że sprzedaż CD spadnie do zera. Ona będzie malała, tak jak w jakimś stopniu maleje w tej chwili, ale będzie wielu ludzi – choćby wspomnianych fanów muzyki poważnej, którzy chcą słuchać z nośnika – już nie mówię o nawet o płycie CD, ale o systemie 5.1, czy DVD 5.1, czy Super Audio CD (dla melomanów są to ważne rzeczy). Jakość w muzyce poważnej jest jedną z podstawowych rzeczy. Nie wyobrażam sobie, żeby można było posłuchać jakiegoś fantastycznego dzieła w wersji stratnie skompresowanej. Słyszałem ostatnio Symfonię Morawskiego pod dyrekcją pani Moniki Wolińskiej na jakimś sprzęcie mp3, tego nie da się w taki sposób odbierać. To musi „uderzyć”, to musi być muzyka z pełną jakością – a jeżeli jest odtwarzana na sprzęcie typu 5.1 to odbiór jest zdecydowanie lepszy niż z płyty CD.

Bez względu jednak na wszystko dziewięćdziesiąt parę procent informacji, które ludzie będą mieli na temat muzyki, powodów wyboru tej a nie innej muzyki, będzie pochodziło z Internetu. I tu chwała obu panom [zwraca się do Michała Merczyńskiego i Artura Szklenera – przyp. red.], że muzyka poważna tak zdecydowanie weszła do Internetu – to jest bardzo ważne.

⚫⚫⚫ Warto brać przykład z młodych

Na marginesie - uważam, iż muzyka poważna mogłaby mieć więcej zwolenników, tylko trochę zarzuciła tzw. część marketingową. Kiedy Maria Callas wychodziła na scenę, to wszyscy interesowali się wszystkim, co robiła, bo prowadziła życie nieomalże – niech to nie będzie przyjęte jak świętokradztwo – jak Doda, czyli była powszechnie znana i wiadomo było, co robi. Kiedy Paderewski wychodził na scenę to kobiety mdlały – i nie tylko dlatego, że przepięknie grał, ale też dlatego, że był również gwiazdą. I proszę pamiętać, że nie należy o marketingu w klasyce zapominać.

Dzisiejsze przykłady pokazują, że niektórzy starają się przywrócić ten blask również gwiazdom muzyki poważnej. Jest to atrybut dzisiejszych czasów: multimedialnego, ogromnego nacisku na publiczność i ja nie widzę w tym niczego złego, bo tylko grać dzisiaj nie wystarczy. W odniesieniu do muzyki rozrywkowej mówiliśmy o tym, że są metody sprzedaży, przemyślane marketingowe zestawienia: jak dotrzeć do klienta, by ten kupił płytę. Warto brać przykład z hip-hopu: twórcy tego nurtu mają naprawdę fantastyczne pomysły i należy popatrzeć, jak oni to robią. Dlaczego tych pomysłów nie zastosować gdzie indziej? A może trzeba poszukać innych sposobów?

Muzyka poważna – moim zdaniem – na pewno się nie skończyła i nigdy się nie skończy. Warto więc te nowoczesne metody, których Internet dostarcza stosować również w odniesieniu do niej.

Źródło: Zapis jest fragmentem konferencji
"Rozsupłać sieć - jak promować, dystrybuować
i udostępniać muzykę w środowisku cyfrowym – przyszłość i teraźniejszość",
która odbyła się 30 maja 2012 r. w Bibliotece Narodowej w Warszawie.
Organizatorzy konferencji: Instytut Muzyki i Tańca, Związek Producentów Audio Video
Deskrypcja, skróty, śródtytuły, wyróżnienia, redakcja tekstu: Kreatywna Polska
Przedruk/wykorzystanie treści za zgodą: Związku Producentów Audio Video

Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych Stowarzyszenie Filmowców Polskich Polska Izba Książki Legalna Kultura Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska

Jesteś tutaj: Start Dla ciekawych Nie daj się w sieci Muzyka Problemy i wyzwania polskiej muzyki poważnej w Internecie