Jesteś tutaj: Start Dla dociekliwych Serwis opinii Marcin Przasnyski
Marcin Przasnyski

Marcin Przasnyski

wtorek, 10 czerwiec 2014 15:42

Kradzież nie jest zła, jest bardzo zła

Polemizuję z tekstem Łukasza Józefowicza zamieszczonym w serwisie Technologie portalu Gazeta.pl, który twierdzi że piractwo internetowe jest dobre, nikogo nie zabija, a daje konsumentom wybór, alternatywę i oddaje im głos w sprawach kultury.

Po co chodzić do kina, gdy filmy same przylatują na komputer i to za darmo, nierzadko tuż po premierze. Gazeta Parkiet podała właśnie, że sprzedaż biletów do kina spadła o 19 proc., a wpływy dystrybutorów filmowych o ponad 23 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. Jednocześnie popularność tego gatunku szybko rośnie, a oglądalność filmów i seriali w Polsce jest rekordowa. Paradoks? Nie, po prostu namacalny efekt rosnącego piractwa.

poniedziałek, 24 czerwiec 2013 16:58

Chytre chłopy z Internetu

Wziąć butelkę ze stołu – źle, wziąć film z Internetu – dobrze. Środowisko sieciowe potrafi zupełnie różnie oceniać bardzo podobne czyny, w zależności od tego, po której stronie stoi. Moralność Kalego działa tak samo dobrze w XXI-wiecznym Internecie jak w XIX wieku w Afryce. Nie wiesz kto to Kali? Ściągnij torrenta… Dowiesz się, że drugoplanowy bohater wydanej 100 lat temu powieści Sienkiewicza był niepiśmiennym Murzynem wyposażonym w stado krów. Natomiast internetowi dyskutanci mają komputery, a czytają i piszą biegle. I bardzo chcą się ukulturalniać, w którym to celu obficie korzystają z chomika, torrentów, filehostingów i streamingów. Oczywiście nielegalnie. Przynajmniej tak się do tej pory zdawało, że korzystanie bez zapłaty z owoców cudzej pracy jest nieuczciwe, nawet jeśli uchodzi bezkarnie. Jak z nieba spadło natomiast totalne rozgrzeszenie i zachęta do jeszcze większego ukulturalniania się za friko. Można też pograć na nosie artystom, którzy nie mogą nic zrobić takim kulturalnym klientom. 

poniedziałek, 24 czerwiec 2013 16:33

Pseudonaukowa praca o Megaupload to megabzdura

Zadałem sobie trochę trudu, żeby przeczytać całe „opracowanie” naukowców, na które z niekłamaną satysfakcją powołują się dzisiaj serwisy internetowe. Nie trzeba być akademikiem żeby stwierdzić, jakim nonsensem jest ten trzystronicowy dokumencik. Nie zdziwiłbym się, gdyby za parę dni panowie autorzy ogłosili, że to był happening i w ogóle podpucha. Ostatnio się czepiam we wpisach – samo tak wyszło. Najpierw za uznanie grywalizacji (czy jak kto woli, gamifikacji) za durnotę napiętnowali mnie ludzie, którzy chcą ją za pieniądze zaszczepiać, teraz spodziewam się ataku tych, którym na rękę jest panoszące się na lewo i prawo w polskim necie piractwo filmowe. Żeby nie było wątpliwości, piętnuję udostępnianie nie swoich filmów za pieniądze. Ściąganie to inna para kaloszy, póki co jest traktowane jak korzystanie z utworu już rozpowszechnionego, albo utrwalenie na własny użytek, a tego ustawa o prawie autorskim wprost nie penalizuje. Powstaje oczywiście pytanie, jak można legalnie ściągać coś, co nielegalnie się w sieci znalazło, ale nie mówimy tu o logice, lecz o przepisach. To są często dwie różne rzeczy.

Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych Stowarzyszenie Filmowców Polskich Polska Izba Książki Legalna Kultura Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska

Jesteś tutaj: Start Dla dociekliwych Serwis opinii Marcin Przasnyski