Jesteś tutaj: Start Dla wszystkich Nie daj się w sieci Film Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Wasilewski

Oglądaj legalnie

Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Wasilewski

Z Tomaszem Wasilewskim rozmawia Ryszard Jaźwiński. Młody reżyser filmowy opowiada o swoim drugim filmie „Płynące wieżowce”, który miał swoją światową premierę na prestiżowym Tribeca Film Festival w Nowym Jorku. Z rozmowy dowiemy się dlaczego Wasilewski nigdy nie ściągnął żadnego filmu z Internetu. Publikujemy wybrane fragmenty wywiadu, który ukazał się w serwisie Legalna Kultura.

W „Płynących wieżowcach” opowiadasz o skomplikowanych relacjach damsko-męskich i męsko- męskich. Dlaczego tym razem taka tematyka?
Tomasz Wasilewski: Po filmie „W sypialni” wszyscy pytali mnie, jak to się stało, że napisałem scenariusz o kobiecie, w dodatku czterdziestoletniej. Nie mam odpowiedzi na te pytania. Tak samo jest z „Płynącymi wieżowcami”. Interesują mnie ludzie skomplikowani. Dlatego opowiadam o nich w filmach. W przypadku i Edyty i Kuby jest tak samo. Są to ludzie złamani wewnętrznie. Oczywiście w przypadku „Płynących wieżowców” historia miłosna między dwoma chłopakami jest jakby bonusem, bo w Polsce to nadal temat kontrowersyjny. Ale nie o kontrowersje mi chodziło, tylko o prawdę bohaterów. 

A co najbardziej interesowało Cię w historii bohaterów „Płynących wieżowców”? Ta płynność przechodzenia w różne relacje seksualne?
Tomasz Wasilewski: Nawet nie relacje seksualne, a raczej te emocjonalne. Bardziej interesowało mnie zagubienie bohaterów i ich walka o realizację marzeń. Myślę, że szczególnie w polskim społeczeństwie, które może jest coraz bardziej otwarte, ale wciąż konserwatywne, poruszanie tematu homoseksualizmu jest bardzo trudne. A chciałem opowiedzieć historię miłości chłopaka i dziewczyny, a właściwie trójkąta. W życie bohaterów wchodzi drugi chłopak i rozbija to, co wydawało się pewne. Jednak to nie dziewczyna się w nim zakochuje, tylko jej chłopak. W Polsce to nadal nie jest przerobiony temat.

Czy w związku z tym sądzisz, że „Płynące wieżowce” po premierze w naszym kraju wywołają duże kontrowersje?
Tomasz Wasilewski: Nie wiem, to się dopiero okaże. Premiera planowana jest jesienią. Jednak obserwując to, co się dzieje w sferze publicznej, a dotyczy osób o orientacji homoseksualnej czy związków partnerskich, pewnie jakieś kontrowersje będą. Chociaż ja skupiałem się na emocjach, a nie na problemie społecznym. Oczywiście on jest w filmie, ale na drugim, trzecim planie. Mieliśmy niedawno pokaz dla ekipy i rozmawiałem po nim z Mirosławem Zbrojewiczem, który gra w „Płynących wieżowcach” ojca Michała, zdeklarowanego geja. I Mirek powiedział mi, że dla niego, patrząc z perspektywy osoby heteroseksualnej, faceta, ten film jest bardzo trudny. To mnie zdziwiło, tym bardziej, że spotyka w środowisku teatralnym i filmowym osoby homoseksualne.

Może Twój film wywołuje silne emocje, ale o to też przecież w sztuce chodzi?
Tomasz Wasilewski: Wolałbym, żeby wywoływał wśród widzów emocje, a nie kontrowersje. Mam nadzieję, że na tyle głęboko i wiarygodnie zbudowałem te postaci, że tak właśnie będzie. I dotyczy to także tych widzów, którzy nie zgadzają się na związki osób tej samej płci. Mam nadzieję, że zobaczą w moich bohaterach prawdziwych ludzi i dzięki temu również inaczej spojrzą na ich problemy. Chociaż „Płynące wieżowce” nie są w żaden sposób manifestem. Mnie takie rzeczy w ogóle nie interesują. Ja chcę robić kino i opowiadać o ludziach, którzy mnie ciekawią. Też o takich, którzy są gdzieś na granicy, którzy są dyskryminowani. I nie po to, by walczyć o ich prawa, bo nie jestem politykiem, ale po to, by opowiedzieć ich historie.

Porozmawiajmy więc o Twoich prawach. Wspomniałeś, że „Płynące wieżowce” będą miały swoją oficjalną polską premierę dopiero jesienią. Czy nie obawiasz się, że wcześniej piracka kopia Twojego filmu pojawi się w Internecie?
Tomasz Wasilewski: Oczywiście, że boję się i nie chciałbym, żeby tak się stało. Chociaż mój strach jest na pewno nieporównywalny z tym, jaki odczuwają moi producenci. „W sypialni” niedawno ukazało się na DVD i film już jest nielegalnie w internecie.

Wcześniej nie został skopiowany?
Tomasz Wasilewski: Wiem tylko, że pojawił się zaraz po premierze DVD. Dosłownie dzień później już można było go ściągnąć.

A to zapewne ograniczyło sprzedaż płyt z filmem.
Tomasz Wasilewski: Na pewno. I nie jest to fajne dla nas. Robimy to, co kochamy, ale to jest też nasza praca.

Właśnie, jaki jest Twój stosunek do piractwa w sieci?
Tomasz Wasilewski: Ja nigdy nie piratowałem.

Nigdy?
Tomasz Wasilewski: Nigdy. Nie umiem tego robić, ale też nigdy nie chciałem. Nigdy nie ściągnąłem z internetu żadnego filmu. A wydaję mnóstwo kasy na filmy.

Jesteś kolekcjonerem?
Tomasz Wasilewski: Potrafię wejść do sklepu i kupić dwadzieścia filmów naraz, ale ja to uwielbiam. Uwielbiam mieć te filmy, wracać do nich. Lubię je mieć fizycznie, tak jak niektórzy ludzie wciąż wolą mieć fizycznie zdjęcia, trzymać je w ręku. Nie wystarczają im kopie cyfrowe. Ja mam taki stosunek do filmów. Nie ściągnąłem żadnego i nie zamierzam tego robić.

A muzyka? Zdarzało Ci się ściągać pliki muzyczne?
Tomasz Wasilewski: Pirackich na pewno nie. Czasem tylko dostawałem od kogoś przegrane płyty. Jeśli zdarza mi się ściągać muzykę to z pewnego, legalnego źródła, na znane urządzenie, z którego można słuchać muzyki.

Jaki jest więc Twój stosunek do dostępności dóbr kultury w sieci. Czy za pewne utwory w ogóle nie powinno się płacić, czy też wszystkie powinny być udostępniane odpłatnie? A jeśli tak, to czy nie ogranicza to uczestnictwa w kulturze tym, którzy nie dysponują dużymi środkami?
Tomasz Wasilewski: Jestem w takiej sytuacji, że chciałbym zarabiać na własnej twórczości szczególnie, że nie robię przecież filmów komercyjnych, więc te dochody i tak nie są na tyle duże, żebym mógł się z nich utrzymać. Oprócz tego, że robię filmy, pracuję również dla telewizji. I to jest moja stała praca, z której się utrzymuję. Z tego powodu uważam, że korzystanie z kultury w Internecie powinno być odpłatne. Wiele osób wciąż uważa, że jak ściągnie film lub płytę z muzyką, to nikogo nie krzywdzi, bo to nie jest kradzież. A to jest kradzież, tylko niektórzy ludzie nie potrafią sobie tego wyobrazić, bo nie widzą fizycznego, namacalnego dowodu. Dobrym przykładem na to jest ściąganie w szkole. W Stanach Zjednoczonych młodzi ludzie generalnie nie ściągają. A jeśli ściągają, to są napiętnowani przez innych uczniów, ponieważ oni od małego wiedzą, że to jest złe. Mają to wpojone. A w Polsce wciąż nie ma powszechnej świadomości, że pirackie ściąganie z sieci jest kradzieżą.

Jak Twoim zdaniem powinno się więc kształtować tę świadomość?
Tomasz Wasilewski: Może właśnie kampaniami społecznymi, które są organizowane, ale powinny być robione na większą skalę.

Czy sądzisz, że Twój nowy film jest i będzie zabezpieczony przed skopiowaniem?
Tomasz Wasilewski: Mam nadzieję, choć mam też świadomość, że nie możemy wszystkiego przewidzieć. Kopie są wysyłane wciąż na różne festiwale, film jest też w Niemczech, bo mamy tam agenta sprzedaży. W zasadzie wszędzie jest bezpieczny, ale też wszędzie może znaleźć się ktoś nieuczciwy.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Jako autor chyba nie chciałbyś, aby Twój film był oglądany w byle jakiej jakości na ekranie komputera?
Tomasz Wasilewski: No właśnie! Ostatnio rozmawiałem z przyjaciółką o amerykańskich serialach, które uwielbiamy oglądać. I ona mówi mi, że ma trzy kolejne sezony serialu, który chciałem obejrzeć, bo je skopiowała. I nie wziąłem! Naprawdę nie wziąłem od niej tych płyt, bo wiedziałem, że kopia będzie słaba. A ja nie chcę oglądać filmu w gównianej jakości, z okropnym obrazem i dźwiękiem. Ja celebruję kino, uwielbiam je. Potrafię obejrzeć kilka filmów dziennie. I nie wyobrażam sobie, żebym miał je oglądać w złej rozdzielczości i z takim dźwiękiem, że nie rozumiałbym połowy dialogów.

Źródło: Legalna Kultura
Redakcja, skróty, wyróżnienia: Kreatywna Polska
Przedruk za zgodą: Legalnej Kultury

Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych Stowarzyszenie Filmowców Polskich Polska Izba Książki Legalna Kultura Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska

Jesteś tutaj: Start Dla wszystkich Nie daj się w sieci Film Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Wasilewski