Jesteś tutaj: Start Dla wszystkich Nie daj się w sieci Książki Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Makowski

Czytaj legalnie

Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Makowski

Z Tomaszem Makowskim rozmawia Jacek Wasilewski. Dyrektor Biblioteki Narodowej i przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej opowiada o współczesnych bibliotekach, płaceniu za kulturę i o tym kto dzisiaj potrzebuje książek. Publikujemy wywiad, który ukazał się w serwisie Legalna Kultura.

Manuela Gretkowska w wywiadzie opublikowanym na stronach Legalnej Kultury wyraziła żal, ze w Polsce biblioteki nie odprowadzają tantiem twórcom, jak to się dzieje na przykład w krajach skandynawskich. Czym różnią się tamte biblioteki od naszych?
Tomasz Makowski: Sytuacja w Polsce jest inna. System tantiem, o którym mówiła, wynika z przyjęcia przez niektóre kraje Public Lending Right. Pierwszy tego typu system wprowadzono w Danii w 1946 roku. Obecnie implementację prawną przewidującą wypłacanie tantiem twórcom od dzieł wypożyczonych w bibliotekach posiadają 34 kraje na świecie, w większości są to kraje europejskie. Taki system sprawdza się oczywiście tam, gdzie liczba wypożyczeń jest po prostu duża i gdzie w bibliotekach jest szeroki dostęp do poszukiwanej literatury. W krajach skandynawskich zakupy nowości wydawniczych to ponad 30 woluminów na 100 mieszkańców. Średni zakup książek przez biblioteki publiczne w Europie wynosi 25 woluminów. U nas jest to 7,2 woluminów, czyli ponad cztery razy mniej.

A jakie są realne szanse na to, by w polskich bibliotekach dostępne były nowości?
Tomasz Makowski: Najważniejsze jest zwiększenie przez samorządy nakładów finansowych na zakupy. Przy polskim niskim wskaźniku oczywiste jest, że głównie wymienia się zaczytywane lektury szkolne. Dobrze to ilustruje porównanie przeciętnego nakładu książki w Polsce, który wynosi 3 tysiące egzemplarzy, z liczbą bibliotek, których jest ponad 30 tysięcy. Z tej perspektywy widzimy więc, że jest to także problem stanu polskiego czytelnictwa i rynku wydawniczego w ogóle. Biblioteki publiczne są i tak w lepszej sytuacji, ponieważ minister kultury i dziedzictwa narodowego co roku przeznacza dla nich znaczne środki, choć nie musi tego robić. Gorzej jest w bibliotekach szkolnych.

Wróćmy do polskiego czytelnika.
Tomasz Makowski: Przede wszystkim, nie jest problemem polskim czytanie książek w bibliotekach żeby ich nie kupować. Prawdziwym problemem jest to, że trzy czwarte Polaków nie chodzi w ogóle do bibliotek, że 61% z nich nie przeczytało żadnej książki w ciągu ostatniego roku. I nie widzi potrzeby, aby czytać. Wcale im tego nie brakuje. Z nieczytaniem jest tak jak z bezrobociem lub bezdomnością, ciężko z niego wyjść, jak się przyzwyczaimy. A jak nie czytamy to i nie kupujemy. Polski rynek wydawniczy jest oceniany na ponad 2 miliardy zł, taki, jaki mają małe kraje.

Gdyby Public Lending Right było wprowadzone w Polsce to dochody dla autorów byłyby naprawdę minimalne, nawet przy tak popularnych autorach jak Manuela Gretkowska.

Nasuwa się pytanie czy w Polsce w ogóle jaszcze komuś potrzebne są książki?
Tomasz Makowski: Obecnie dość niewielkiej grupie i należy to zmienić. Rodzimy się jako analfabeci i nie potrzebujemy kultury. Dopiero w procesie wychowania nabywamy uzależnienia od kultury, a przynajmniej powinniśmy. Wśród przyczyn niskiego poziomu czytelnictwa w Polsce trzeba wymienić właśnie słabą ofertę bibliotek. Proszę mi wierzyć, że to nie jest bibliotekarski partykularyzm. Czytelnictwo w krajach, w których są silne biblioteki, z książkami, o których właśnie się mówi, jest na wysokim poziomie. Dotyczy to nie tylko książek, ale także prasy.

Czyli jesteśmy w sytuacji, gdy zamiast myśleć o opłacie dla twórców, lepiej tworzyć lepsze biblioteki, które znacznie podwyższyłyby nakłady?
Tomasz Makowski: Opłaca się wspierać biblioteki, bo 30 tysięcy nakładu mogłoby się znaleźć tylko w samych bibliotekach. Dzięki takiemu nakładowi wielu autorów mogłoby wówczas spać spokojnie i nie martwić się o przychód. Sprawdziliśmy, jak w innych krajach poradzono sobie ze spadającym czytelnictwem. W Norwegii na przykład, kiedy pojawił się problem z jego spadkiem, wprowadzono program rozwoju czytelnictwa. W dużym stopniu obejmował on właśnie biblioteki. Każdy pisarz powinien popierać inwestycje w biblioteki!

Inną sprawą natomiast jest atmosfera wokół czytania.

Książki przenoszą złe idee?
Tomasz Makowski: Takie też bywają, ale nie o tym myślałem. Można spokojnie w tym samym zdaniu powiedzieć: jestem człowiekiem kulturalnym i jednocześnie: nie czytam książek. U nas to nie boli.

Ale jest światełko w tunelu. W 2011 roku, po raz pierwszy od 7 lat, wzrosła liczba wypożyczeń w bibliotekach, a wcześniej mieliśmy spadki rzędu 5% wypożyczeń rocznie. To znaczy, że biblioteki zaczynają zyskiwać na atrakcyjności, dzięki inwestycjom samorządów, choć jeszcze niewystarczających, ale także programom takim, jak Biblioteka+ Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytutu Książki lub Program Rozwoju Bibliotek. Nie bez znaczenia jest ich położenie i standard. W Skandynawii biblioteka jest w centrum miasta i bardzo często usytuowana w najbardziej okazałym budynku. U nas najbardziej rzucający się w oczy jest urząd gminy, symbol władzy. U nas nie ma odruchu wstąpienia, po drodze do domu lub sklepu, do biblioteki, żeby pożyczyć książkę – mądrą, głupią, na czas choroby, dla zabicia czasu.

Co pan w takim razie sądzi na temat propozycji, żeby zamykać nierentowne biblioteki?
Tomasz Makowski: Biblioteki powinny być tam, gdzie są ich użytkownicy. Lepiej zlikwidować 10 słabych filii, a zamiast nich urządzić jedną sprawną bibliotekę przy centrum handlowym lub w centrum miasta. To jest normalne zjawisko na świecie.  W ostatnich 10 latach zlikwidowano mniej więcej pół tysiąca filii bibliotek i nie mam wrażenia, że w większości były to likwidacje nieuzasadnione. Zamiast nich powstawały często duże, dobre biblioteki. Natomiast nie chciałbym, aby prawo likwidowania bibliotek było wolnym prawem samorządów, ponieważ nie wszystkie zdają sobie sprawę z roli, jaką odgrywają.

Czy spadek czytelnictwa był też związany z pojawieniem się książki elektronicznej?
Tomasz Makowski: Jeśli był, to był on niewielki. Okazało się bowiem, że czytelnicy e-booków i audiobooków, to są w większości ci sami ludzie, którzy kupują książki papierowe.

A źródła pozwalające na nielegalne rozpowszechnianie?
Tomasz Makowski: Oczywiście, ale ściąga się...

Podręczniki?
Tomasz Makowski: ...rzeczy, które są użyteczne. Do pracy, szkoły, w mniejszym stopniu te dla przyjemności.

Niestety, kulturalnego wykształcenia nie da się przekazać w regułkach szkolnych.
Tomasz Makowski: Mam nadzieję, że z czasem zaczynając od takich rzeczy, jak wychowanie muzyczne czy plastyczne, dojdziemy w polskich szkołach do ogólnego wychowania kulturalnego. Jeśli np. chcemy dać szansę na awans społeczny dziecku, które wyrasta w rzeczywistości postpegieerowskiej, musimy zadbać o to, aby jego braki nie były przeszkodą w rozwoju, a to można uczynić przez szkoły i biblioteki. Istotne jest również to, o czym mówi Legalna Kultura. Przekonanie, że pewne rzeczy są nielegalne, powinno być częścią edukacji. Szkoła powinna nie tylko przekazywać określony zasób wiedzy, ale także uczyć zachowań społecznych, w tym szacunku do prawa.

Biblioteki, ale przede wszystkim bibliotekarki?
Tomasz Makowski: Dokładnie! Rola bibliotekarki jest ogromna. Często zdarza mi się słyszeć historie opowiadane przez osoby, którym udało się w życiu coś osiągnąć. W opowiadaniach tych, to bibliotekarki inspirowały do bycia kimś więcej, do realizacji marzeń. Bibliotekarka jest często jedyną osobą, która ma czas i cierpliwość, żeby zwrócić uwagę na pasje dziecka i wspólnie z nim popracować nad ich rozwojem. Bez względu na to, czy jest to fascynacja księżycem, śpiewaniem, literaturą, czy też recytowaniem wierszy. Takiemu dziecku można wskazać książki lub w obecnej, cyfrowej rzeczywistości - portale internetowe, które pozwolą mu się odnaleźć i osiągnąć więcej. Bardzo często to biblioteki pełnią funkcję miejsca awansu społecznego, zwłaszcza, że dwie trzecie bibliotek publicznych w Polsce znajduje się na wsi lub miasteczkach. Jest to rola nie do przecenienia.

Dziś więc biblioteka to nie tylko półki z książkami?
Tomasz Makowski: To także jedyne miejsce powszechnej i bezpłatnej edukacji dorosłych. Nie ma w gminie miejsca, do którego mógłby pójść 60-latek, powiedzieć: moja córka mieszka w Australii, Londynie, czy Nowym Jorku, czy może mnie pani nauczyć skajpować, bo nie chcę dzwonić - to jest drogie - albo udostępnić Skype'a? Nierzadko jest również wyłącznym miejscem, w którym Skype jest publicznie dostępny.  Biblioteka zyskuje często status jedynej instytucji, do której można pójść i bez wstydu poprosić o naukę. Podobna sytuacja dotyczy osób bezrobotnych. Biblioteka to w tej chwili, często jedyne miejsce w wielu gminach, do którego przychodzą osoby bezrobotne w poszukiwaniu pracy, gdyż tylko tam mają dostęp do komputera oraz sieci.

Biblioteki publiczne również mają duże mediateki.
Tomasz Makowski: Biblioteki udostępniają audiobooki lub płyty z muzyką. To jest bardzo potrzebne dla osób chorych, osób niewidomych, starszych, którzy nie mogą już czytać, a także dla ludzi młodych, którzy chętnie wypożyczają płyty z muzyką. Biblioteka często jest jedyną w gminie instytucją kultury. Księgarnie zostały zlikwidowane, kościół zrezygnował z funkcji kulturalnych po 1989 roku. Poza biblioteką pozostaje tylko szkoła. Muszą istnieć instytucje zarażające kulturą lub uzależniające od niej. A w uzależnieniach pierwsza działka zazwyczaj jest za darmo. A kiedy zaczniemy już czytać...

Źródło: Legalna Kultura
Redakcja, skróty, wyróżnienia: Kreatywna Polska
Przedruk za zgodą: Legalnej Kultury

KIERUNKI I FORMY TRANSFORMACJI CZYTELNICTWA


CBOS-01CBOS-02

 

Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych Stowarzyszenie Filmowców Polskich Polska Izba Książki Legalna Kultura Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska

Jesteś tutaj: Start Dla wszystkich Nie daj się w sieci Książki Wywiady Legalnej Kultury: Tomasz Makowski